Brego

Koniec. To już jest koniec, nie ma już nic, żadnej drogi, którą możemy pójść…
Żałosny krzyk w przestrzeń. Łzy wylane, czy na darmo?
Brego nie żyje. Odszedł po cichu. Malamucia dusza poleciała do Aniołów. Znów Niebo się upomniało. Nie winię nikogo. Gdybym była Psim Aniołem i patrzyła na to, co dzieje się na ziemi, też wezwałabym dzieci do siebie.
Bo one są lepsze niż my. Nie znają zawiści, zazdrości. Czerpią pełnymi łapami z „dziś”, bo może nie być jutra. Jutra nie będzie dla Brego. Może kiedyś ktoś we mgle zobaczy Brego. Może w Bieszczadach, miejscu idealnym dla wilków. Może przemknie niewidzialny, lecz zauważony.
Żegnaj piesku…
Jesteś wolny, biegnij…
Ile sił w łapach…

Gucio

Drodzy, niestety nie zawsze życie daje nam przywilej informowania Was
o tym, że po raz kolejny udało się pomóc. Wczoraj rano (25.03.2020) na ostatni spacer za Tęczowy Most poszedł Gucio. To jeden z tych podopiecznych, o których pamięta się długo. Za jego wolę życia, za walkę, za zmaganie się z chorobą i za małe zwycięstwa, które dla nas były wielką sprawą.
Dziękujemy Wam za to, że nie był Wam obojętny, nie odszedł nieznany, anonimowy, po cichu.
Dziękujemy Domowi Tymczasowemu: Małgosi i Darkowi, którzy traktowali Gucia jak swojego psa i opiekowali się nim najwspanialej na świecie.
Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali jego leczenie i finansowo,
i darami, i ogromem ciepłych słów i myśli.
Biegaj szczęśliwy Guciu razem z resztą Malamuciej Ekipy…

Do zobaczenia…

.

Fux

Pies legenda… Najtrudniejszy podopieczny, który trafił pod skrzydła Adopcji Malamutów w styczniu 2010 r. Piękny, z łatką killera i wyrokiem eutanazji. Szansę na drugie, lepsze życie wykorzystał z nawiązką. Pod okiem szkoleniowca z nieprzewidywalnego, agresywnego psa stał się pogodnym malamutem. Bawił się w stadzie jak szczeniak, a ludzi witał z malamucim wdziękiem i radością. Jola Sołek , byłaś pierwszą osobą, która pokazała mu, że człowiek może być fajny. Wyznaczyłaś granice, wprowadziłaś sztywne zasady, oddałaś mu swoje serce. Za to Fuxio pokochał cię miłością bezwarunkową. Dziękujemy.
Ale szansę na życie Fux dostał przede wszystkim od grona ludzi, którzy nie skreślili go, lecz wspierali przez blisko 10 lat śledząc jego losy. Nie mamy słów mogących wyrazić naszą wdzięczność.
W maju 2019 oku u Fuxa zdiagnozowano duży guz na wątrobie i mniejszy na śledzionie.. Dziś nadszedł smutny dzień pożegnania.
Biegaj piesku bez bólu, wiecznie młody za Tęczowym Mostem. Żegnaj…